|
Z przyjemnością przedstawiamy Wam, krótką rozmowę przeprowadzoną z Pezetem podczas Juwenaliów UTP 2010 w Bydgoszczy ! Była to pierwsza impreza w której braliśmy czynny udział, po uformowaniu się nowego składu redakcyjnego naszego portalu. Pytania w imieniu redakcji oraz naszych użytkowników zadawali Cipski oraz Franky. Gorąco zapraszamy do lektury jak również do sprawdzenia , foto i wideorelacji !
Zobacz Galeria zdjęć Zobacz Video na naszym kanale YouTube
Wolicie grać w klubach, czy właśnie na takich imprezach? Nie boicie się większej przypadkowości ludzi pod sceną? Uważacie ten koncert za alternatywę imprezy, która miała się odbyć tydzień po tragedii w Smoleńsku, ale została odwołana?
Pezet:Koncert miał się odbyć w klubie, więc dzisiejszego nie uważam za alternatywny. Mimo wszystko, wolimy grać w klubach, jest kameralnie, fajniejsza atmosfera. Granie na otwartych imprezach ma ten plus, że zwykle jest bardzo dobre nagłośnienie. Na każdym darmowym koncercie z pewnością znajdą się przypadkowi ludzie. Ale przyjdą tu tym bardziej Ci, którzy chcieli zapłacić za normalną imprezę, w klubie. Nic nie szkodzi, że jest większa frekwencja - chyba, że, na szczęście rzadko, zdarza mi się grać na dużych imprezach miejskich i tam trzy czwarte ludzi nie wie, kim ja jestem.
Razem pojawialiście się już u Volta, na Waszych solowych projektach, kiedy w takim razie powstał pomysł na coś większego?
Pezet:Projekt siłą rzeczy odwlekał się w czasie. Zawsze nosiliśmy się z takim zamiarem, współpracowaliśmy. Mieliśmy dużo na głowie, miałem pracę, Michał miał swoje problemy. W końcu nadszedł ten moment, udało się, płyta jest praktycznie skończona, mamy nadzieję wydać ją jak najszybciej.
Przekrój wiekowy Twoich słuchaczy jest duży, wiadomo, że słuchają Cię również młodzi ludzie, którzy dopiero kształtują swój światopogląd. Czujesz odpowiedzialność za przekazywane treści?
Pezet:Czuję odpowiedzialność, ale nie chciałbym się stawiać w roli mentora. Ja opisuję to, co przeżyłem, nie zawsze są to rzeczy, których powinien słuchać młody człowiek, aczkolwiek nie ja jestem od nauczania, od tego są rodzice. Staram się być bezkompromisowy, mówię szczerze i dosadnie, jeśli czuję taką potrzebę. Nie myślę o tym, żeby kogoś edukować. Być może nie zwracam należytej uwagi na to, że ktoś mógłby to usłyszeć i być na przykład zażenowany. Jestem muzykiem, każdy artysta powinien mieć wolność słowa, wyboru i tego, co chce przekazać. Jak to zostanie odebrane, to inna kwestia. Gdyby ktoś mnie zapytał o wiek wymarzonego słuchacza, byłaby to osoba między 20, a 30 rokiem życia.
Małolat u Busza nawinął: "Wciąż wydaję hajs na szmaty/ale nie te co chcą ssać/te co mam ich pełne szafy/dopóki mnie na to stać". Ty nagrałeś cały kawałek o ciuchach. Uważasz je za ważną część kultury, którą reprezentujesz? Co myślisz o wydawaniu ubrań przez ekipy, czy czasami nie jest tak, że niektóre są bardziej znane z koszulek niż twórczości?
Pezet:Na punkcie ciuchów mamy swoistego pierdolca. Nie ma nic złego w tym, że ktoś robi interes. Mam w planach otworzenie firmy ubraniowej i dystrybucję jednej z zagranicznych marek. Wynika to z mojej zajawki na ciuchy. Wiadomo, że jest to biznes, ale denerwuje mnie podejście często młodych słuchaczy, że czegoś nie można robić, bo to dla pieniędzy itd. Od wielu lat robię muzykę z pasji, ale też dla zarobku, łączy się to w całość. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed sytuacją, w której będę musiał pracować przy czymś, co mnie kompletnie nie interesuje. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś promuje jakąś markę, a czy to ludziom pasuje, to już inna bajka.
Niedawno powiedziałeś, że "chciałbyś, aby Wasza wspólna płyta była wydana trochę przez Was" Chodzi o label? Jeśli nie, to czy płyta wyjdzie w PROSTO.? Jak stoi sprawa projektu Dobre Ziomy?
Pezet:Pomysł Dobre Ziomy nigdy nie powstał w stu procentach, nigdy nie staliśmy w obrębie podmiotu gospodarczego. Jest ciężko otworzyć jakiś label, dokoptować tam debiutantów, aby to wszystko działało. Będziemy mieli duży wpływ na wydanie płyty, niezależnie od tego, gdzie się ukaże. Czy w Prosto? Nie mogę powiedzieć, na dzień dzisiejszy po prostu nie wiem.
Będą reedycje starych albumów? A może na winylu?
Pezet:Planuję reedycje już od dawna, ale są pewne problemy organizacyjne, więc nie wiem, kiedy się to ukaże. Na pewno na CD, może też na winylu.
W rocznym podsumowaniu na Spinnerze napisałeś, że w tym roku miałeś okazję przesłuchać i zajarać się płytą Małpy - czy słuchasz dużo podziemia, jeśli nie, to dlaczego?
Pezet:Lubię tą płytę, podoba mi się w niej to, że jest oldschoolowa, ale bardzo dobrze zrobiona, to jeden z najlepszych tego typu projektów jakie słyszałem w Polsce. Polecił mi go DJ Erha. Ja już kiedyś robiłem oldschool, ale już nie robię, bo chcę zaliczać progres. Wraz z DJ-em Erha planujemy mixtape, ale jest to bardzo odległa przyszłość. Sami nie wiemy, jak to jeszcze miałoby wyglądać.
Ty i Małolat współpracowaliście z Ajronem - co się z nim teraz dzieje?
Pezet:Ajron nie tyle zrezygnował z muzyki, bo lubi to nadal robić. Poszedł w kierunku filmowania, tym się zawszę pasjonował. Zrobił swój debiutancki film krótkometrażowy - bodajże "Pralnia" - który zdobył nagrody, wyjechał do szkoły filmowej w Stanach i myślę, ze za 10 lat usłyszymy o nim, jako znanym filmowcu.
Tworząc płyty z Noonem stworzyliście specyficzny klimat, symbiozę producenta i MC. Jak myślisz dlaczego nie ma teraz takich projektów?
Pezet:Myślę, że zmienił się trochę hip-hop. Jak posłuchamy nowości ze Stanów, Niemiec, Francji widzimy, że zmienił się styl robienia płyt. Kiedyś kładziono nacisk na tworzenie MC i producenta jako całości, na przykładzie choćby Gangstarr. Teraz wygląda to inaczej, jaram się innymi stylami, zanim wrócę do oldschoolu minie sporo czasu. Nie wykluczam, że jeszcze przyszłości nagram coś w całości z jednym producentem. Z Noonem moje drogi niestety się rozeszły, nie wiem co się z nim dzieje.
Dzięki za wywiad ! Wolicie grać w klubach, czy właśnie na takich imprezach? Nie boicie się większej przypadkowości ludzi pod sceną? Uważacie ten koncert za alternatywę imprezy, która miała się odbyć tydzień po tragedii w Smoleńsku, ale została odwołana? Pezet:Koncert miał się odbyć w klubie, więc dzisiejszego nie uważam za alternatywny. Mimo wszystko, wolimy grać w klubach, jest kameralnie, fajniejsza atmosfera. Granie na otwartych imprezach ma ten plus, że zwykle jest bardzo dobre nagłośnienie. Na każdym darmowym koncercie z pewnością znajdą się przypadkowi ludzie. Ale przyjdą tu tym bardziej Ci, którzy chcieli zapłacić za normalną imprezę, w klubie. Nic nie szkodzi, że jest większa frekwencja - chyba, że, na szczęście rzadko, zdarza mi się grać na dużych imprezach miejskich i tam trzy czwarte ludzi nie wie, kim ja jestem. Razem pojawialiście się już u Volta, na Waszych solowych projektach, kiedy w takim razie powstał pomysł na coś większego? Pezet:Projekt siłą rzeczy odwlekał się w czasie. Zawsze nosiliśmy się z takim zamiarem, współpracowaliśmy. Mieliśmy dużo na głowie, miałem pracę, Michał miał swoje problemy. W końcu nadszedł ten moment, udało się, płyta jest praktycznie skończona, mamy nadzieję wydać ją jak najszybciej. Przekrój wiekowy Twoich słuchaczy jest duży, wiadomo, że słuchają Cię również młodzi ludzie, którzy dopiero kształtują swój światopogląd. Czujesz odpowiedzialność za przekazywane treści? Pezet:Czuję odpowiedzialność, ale nie chciałbym się stawiać w roli mentora. Ja opisuję to, co przeżyłem, nie zawsze są to rzeczy, których powinien słuchać młody człowiek, aczkolwiek nie ja jestem od nauczania, od tego są rodzice. Staram się być bezkompromisowy, mówię szczerze i dosadnie, jeśli czuję taką potrzebę. Nie myślę o tym, żeby kogoś edukować. Być może nie zwracam należytej uwagi na to, że ktoś mógłby to usłyszeć i być na przykład zażenowany. Jestem muzykiem, każdy artysta powinien mieć wolność słowa, wyboru i tego, co chce przekazać. Jak to zostanie odebrane, to inna kwestia. Gdyby ktoś mnie zapytał o wiek wymarzonego słuchacza, byłaby to osoba między 20, a 30 rokiem życia. Małolat u Busza nawinął: "Wciąż wydaję hajs na szmaty/ale nie te co chcą ssać/te co mam ich pełne szafy/dopóki mnie na to stać". Ty nagrałeś cały kawałek o ciuchach. Uważasz je za ważną część kultury, którą reprezentujesz? Co myślisz o wydawaniu ubrań przez ekipy, czy czasami nie jest tak, że niektóre są bardziej znane z koszulek niż twórczości? Pezet:Na punkcie ciuchów mamy swoistego pierdolca. Nie ma nic złego w tym, że ktoś robi interes. Mam w planach otworzenie firmy ubraniowej i dystrybucję jednej z zagranicznych marek. Wynika to z mojej zajawki na ciuchy. Wiadomo, że jest to biznes, ale denerwuje mnie podejście często młodych słuchaczy, że czegoś nie można robić, bo to dla pieniędzy itd. Od wielu lat robię muzykę z pasji, ale też dla zarobku, łączy się to w całość. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed sytuacją, w której będę musiał pracować przy czymś, co mnie kompletnie nie interesuje. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś promuje jakąś markę, a czy to ludziom pasuje, to już inna bajka. 
Niedawno powiedziałeś, że "chciałbyś, aby Wasza wspólna płyta była wydana trochę przez Was" Chodzi o label? Jeśli nie, to czy płyta wyjdzie w PROSTO.? Jak stoi sprawa projektu Dobre Ziomy? Pezet:Pomysł Dobre Ziomy nigdy nie powstał w stu procentach, nigdy nie staliśmy w obrębie podmiotu gospodarczego. Jest ciężko otworzyć jakiś label, dokoptować tam debiutantów, aby to wszystko działało. Będziemy mieli duży wpływ na wydanie płyty, niezależnie od tego, gdzie się ukaże. Czy w Prosto? Nie mogę powiedzieć, na dzień dzisiejszy po prostu nie wiem. Będą reedycje starych albumów? A może na winylu? Pezet:Planuję reedycje już od dawna, ale są pewne problemy organizacyjne, więc nie wiem, kiedy się to ukaże. Na pewno na CD, może też na winylu. W rocznym podsumowaniu na Spinnerze napisałeś, że w tym roku miałeś okazję przesłuchać i zajarać się płytą Małpy - czy słuchasz dużo podziemia, jeśli nie, to dlaczego? Pezet:Lubię tą płytę, podoba mi się w niej to, że jest oldschoolowa, ale bardzo dobrze zrobiona, to jeden z najlepszych tego typu projektów jakie słyszałem w Polsce. Polecił mi go DJ Erha. Ja już kiedyś robiłem oldschool, ale już nie robię, bo chcę zaliczać progres. Wraz z DJ-em Erha planujemy mixtape, ale jest to bardzo odległa przyszłość. Sami nie wiemy, jak to jeszcze miałoby wyglądać. Ty i Małolat współpracowaliście z Ajronem - co się z nim teraz dzieje? Pezet:Ajron nie tyle zrezygnował z muzyki, bo lubi to nadal robić. Poszedł w kierunku filmowania, tym się zawszę pasjonował. Zrobił swój debiutancki film krótkometrażowy - bodajże "Pralnia" - który zdobył nagrody, wyjechał do szkoły filmowej w Stanach i myślę, ze za 10 lat usłyszymy o nim, jako znanym filmowcu. Tworząc płyty z Noonem stworzyliście specyficzny klimat, symbiozę producenta i MC. Jak myślisz dlaczego nie ma teraz takich projektów? Pezet:Myślę, że zmienił się trochę hip-hop. Jak posłuchamy nowości ze Stanów, Niemiec, Francji widzimy, że zmienił się styl robienia płyt. Kiedyś kładziono nacisk na tworzenie MC i producenta jako całości, na przykładzie choćby Gang Starr. Teraz wygląda to inaczej, jaram się innymi stylami, zanim wrócę do oldschoolu minie sporo czasu. Nie wykluczam, że jeszcze przyszłości nagram coś w całości z jednym producentem. Z Noonem moje drogi niestety się rozeszły, nie wiem co się z nim dzieje. Dzięki za wywiad ! |