"Rozmowa nagrana a następnie spisana z nośnika cyfrowego bez ingerencji redakcyjnych umieszczona za zgodą Projekt Nasłuch, bez autoryzacji"
Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z rapem ?
Jimson: Ja już rapuje z 10 lat (1997-1998). To były czasy, gdy cieżko sie robiło rap. Teraz jest dużo ludzi młodszych i oni chyba mieli łatwiej. Było dobrze, ale Rudy powie jak to sie kiedyś nagrywało rap.
RDI: Kiedyś były kasprzaki . Kasprzak jedno kasetowy z mikrofonem – zabytek mojej mamy- chyba na 18 urodziny dostała. Mix wyglądał tak, że było trzeba dobrać odległość Kasprzaka od głośnika z którego leciał bit, bo wiadomo słowa były na żywo. Moja przygoda z rapem zaczęła sie nieco później niż Jimsona. Raczej 8 lat – 2000 rok i nie mogę powiedzieć, że było trudno, ciężej, bo było bardzo łatwo- co nie nagrałem to się jarałem, wszyscy mnie po plecach klepali, zajebiście heh. Wydaliśmy w jednym roku dwie płyty i to po 15, 18 numerów, czyli chyba szło szybko. A jak się przygoda zaczęła.. nie wiem obudziłem się z rana i stwierdziłem, że chyba muszę rapować no i zacząłem to robić i robie do tej pory. Miałem w swojej 8 letniej karierze dwa razy przerwę po 2 lata, gdzie totalnie nie było mnie przed mikrofonem, ale nadal tu jestem.
A z czego to wynikało ?
RDI: Pierwsza przerwa wynikała, z tego że jakoś nie byłem zadowolony, nawet nie tyle co ale również muzyką i poziomem tej muzyki- rap w Polsce- co ogólnie brakiem chęci i klimatem, który jakoś otaczał ten rap, w którym ja siedziałem. No a druga przerwa to wymuszona dwuletnia odsiadka w kryminale.
Orzeu: Ja się nie budzę z rana zazwyczaj, wiec nie mogło mnie to tak ogarnąć wczesnych godzinach, ale myślę, że można to datować na rok 2002- wiem pó1no wiem po Pezecie, hujowo heh, ale kiedy już podwójne ogarnęły polskie ja wtedy uskuteczniałem werbalnie czasowniki na końcu wersów i mi się wydawało, że jest zajebiście, koledzy mówili, że nie jest zajebiście, ale nie wierzyłem im bo myślałem, że są zawistni heh . No i jakoś to szło do przodu i tak do dzisiaj- 6 lat.
Czy kiedy zaczynaliście, wiedzieliście od początku jakim torem podążać i ile zajęło Wam podszlifowanie swojego talentu, żeby wyjść na scenę i pokazywać się ludziom ?
RDI: Tak wiedziałem. Miałem obraną drogę, była to droga zgoła inna niż teraz to raczej był rap uliczny- smęciłem, że życie jest ciężkie i że sobie siedzimy na ławkach.
Jimson: Było ciężko.
RDI: Było ciężko, było- nikt nie mówił, że będzie łatwo. Także były ciężkie uliczne przekminki, także to było inaczej niż teraz. No ale to raczej było takie zakorzenione we mnie, także nie było to nic na siłę, nie było to takie stylizowanie siebie. Styl szlifuje do dzisiaj, do teraz, np. rapuje zgoła odmiennym stylem- niejeden mógłby mi zarzucić, że nie mam stylu, bo za każdym razem robie to inaczej, no ale na dobrą sprawę to chyba jeszcze go szukam, mam swój ulubiony, ale jeszcze wiele razy krążę, próbuje coś nowego wymyślić. Tak jak mówię od dwóch lat w sumie nie zrobiłem nic, także nie wiem jak to będzie- jak zrobię już coś. No ale myślę, że styl już jakoś się przetarł – to jest 8 lat także przetarł się .W sumie jest taka rozkminka wśród młodych ludzi, że właśnie zaczynają od tego hardcorowego rapu – bo on jest łatwiejszy.
RDI: Ja akurat zacząłem od trueschool’owego rapu, mój pierwszy tekst to było bragga, takie typowe przechwałki- no ale to był pierwszy. Drugi już był całkiem inny. Drugi był już o pieniądzach, o tym, że nienawidzę amerykańskiego rapu, także inna przykminka, no ale szlifowało się, szlifowało, no i teraz to idzie bardziej w tą stronę, żeby jednak odejść od rapu. Ja tak to widzę, ja tak mam- jak najmniej rapu w rapie.
Jimson: Word – tak powiem- słowo. Może nie tyle, żeby od samego rapu odejść, rapować- ale muzycznie.
A powiedźcie, czy to po prostu nie jest tak, że nie ma w Polsce publiczności- a jeżeli jest to jest jej mało- takiej stricte hip hopowej, która rozumie muzykę przede wszystkim i to czym jest rap ? Są zdania że wiekszość publiki hip hopowej w Polsce to jest publika wychowana na WWO, Moleście i tego typu rzeczach, która ma zaniżone horyzonty.
RDI: Z rapu- jeśli chodzi o słuchaczy- z rapu każdy bierze dla siebie to co chce. Jeden chce słuchać rapu dlatego, że teksty są mądre – nieważne czy są, czy jemu się wydaje. Drugi chce słuchać rapu, bo są skoczne, trzeci chce słuchać rapu, bo jest modnie, już coraz mniej mnie to cieszy, bo nie przyciąga to takiej hołoty Z rapu każdy bierze dla siebie co chce. Każdy ma inne upodobania, słucha rapu lub robi rap z innych względów Dlatego jest to, można powiedzieć jakaś różnorodność tego odbioru, który tutaj stanowi jakiś powiedzmy punkt zwrotny. Polakom i to nie tylko słuchaczom, ale i też głownie raperom, brakuje osłuchania z amerykańskim rapem. Brakuje i to słychać, to widać, to się czuje i to boli. To słychać, że raper rapuje i widać, że on dużo nie słucha amerykańskiego rapu i inspiracja jest taka typowo polska i to jest tak naprawdę ograniczenie. To jest takie, że on się wybija i jakiś tam poziom, który należy przekroczyć, żeby robić coś ambitnego, coś nowego, konstruktywnego – ten poziom nie jest przekraczany i to się tak na dobrą sprawę zapętla Można powiedzieć, że od 3-4 lat polski rap kluczy- nic nowego się nie dzieje.
Jimson: Tak jak było to pytanie wcześniej: Dla mnie główną platformą tego wszystkiego jest słowo. I teraz nie ważne jaki będzie styl, bo naprawdę- szkoda, że nie umiem śpiewać, bo jak bym umiał śpiewać, to bym chyba śpiewał. Dlaczego słowo jest gubione w rapie ? Mam taką teorie, że jest za dużo słów po prostu wypowiadanych czasami, natłok. Np. przez 10 sekund w rapie pada 3 razy wiecej słów niż w jakiejś piosence śpiewanej. Jest więcej czasu na to, żeby sobie usłyszeć jak ktoś coś śpiewa i pomyśleć o tym. A w rapie to jest cały czas napór i albo się wsłuchujesz, albo nie.
RDI: Jest też coś takiego, że ogromną ilość słuchaczy np. odstrasza już nie tyle jakaś tam wartość intelektualna przekazu, tekstu rapera, co ogólnie forma, która jest taka mało komunikatywna, mało klarowna i czyta i po porostu on mówi, że nie będzie tego słuchał, bo tam trzeba jakoś się wsłuchać w to, jakoś się skupia na tym.
No właśnie, przynajmniej Jimsona - nie jest to najłatwiejszy przekaz, nie jest to najłatwiejszy rap. Robisz to dlatego, bo uważasz, że to jest Twoje i robisz to i nie zależy Ci na szerszej rzeszy słuchaczy ? Czy jak to wygląda ?
Jimson: Np. jak robiłem EPke ostatnio, myślałem sobie, że jest to – tak myślę – tak totalnie osobista faza i odbiór jest pozytywny - nie spodziewałem się Tak mimo wszystko to jest cały czas podziemny rap tak po kablach głównie. Nie spodziewałem się aż tak szerokiego, dobrego odbioru. Myślałem, że już poszedłem w takie fazy osobiste, że to już nie zostanie zrozumiane i dużo ludzi pewnie nie rozumie, niektórzy zrozumieją, nawet ja czasami nie rozumie tzn., wiem o co mi chodzi, ale jak ubieram czasami w słowa to tak myślę kurcze, chce pokazać jakiś obrazek i tu klucze, sam klucze.
Tak ogólnie : co jest w rapie najważniejsze ?
Jimson: W Polskim rapie jest dla mnie najważniejszy tekst i przekaz- nie flow, bo flow tak jak już mówiłem, 10 Amerykanin z Sound Luin nagrywa 10 numer w życiu i numer jest lepszy, słucha się tego lepiej. Też tak się zastanawiam czemu tak jest, że amerykański rap jest lepszy ? Gdyby np. rap powstał w Polsce i amerykanie by go od nas podpierdolili- czy amerykański rap byłby wtedy lepszy niż polski ? Czy tak by byłoż Czy to jest tak po prostu ustalone, utwierdzone, że rap się zaczął w Stanach i amerykański rap jest lepszy- bo się zaczął w Stanach i wszyscy wiemy, że on musi być lepszy, też tak jest. A gdyby rap powstał w Polsce, to czy byli by lepsi ?
pOx: Ja np. uważam, że rap powinno się dzielić na: rap i na polski rap.
Orzeu: Nie.. to nie można tak powiedzieć, bo jednak jesteśmy Polakami i nawijamy po polsku i nie możemy, tak wiesz segregować takich rzeczy. Bo jednak ja robie rap nie z przeświadczenia, że: jestem gorszy od murzynów i to nie ma żadnego sensu. Robie rap, bo go lubię, lubię słuchać rapu moich kolegów- nie powiem, że swojego heh. I generalnie jestem Polakiem, nawijam po polsku, wiec nie będę gadały czy to jest złe czy gorsze czy cokolwiek. To jest po prostu rap. Rap to nie tyle jest muzyka… nie zaczyna się rapu od pewnego poziomu flow i od pewnego poziomu rymów, czy tam składni zwrotek. Po prostu to jest rap od samego początku. Można bardzie nie kwalifikować tego jako muzykę, tylko taki jakiś.. no nie wiem, poziom mentalności, poziom ducha. Rap zaczyna się w momencie, kiedy sam poczujesz, że to jest rap. Nie jak ci koledzy powiedzą, nie jak ci słuchacze napiszą na forum, że to jest rap, tylko jeżeli ty uważasz, że to jest rap, tak to czujesz i tak do tego bujasz głową- wtedy jest rap.
Jimson: Tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby robić takie piosenki, które będą się nam podobać
Czyli chodzi o to, żeby się podobało ?
Jimson: Mi nie chodzi o to, żeby się komuś podobało. Ja robie to i jak się komuś podoba to jest fajnie. Tak naprawdę to nie trzeba się czasami wgłębiać w takie fazy techniczne.
Jeśli słucha tego dużo osób tzn. że są to dobre piosenki. Może ktoś grać na gitarze, może ktoś śpiewać i robić to ładnie i podoba się ludziom, to coś ładnego musi w tym być. Ogólnie są też inne gatunki takie disco polo no i jednak ludzie tego słuchają, nie można im tego zabrać, tym bardziej naszemu wychowaniu tutaj, naszej słowiańskiej duszy.
RDI: Co do rapu amerykańskiego, chciałem powiedzieć tak : jesteśmy Polakami, tu jest Polska, tu się ciężko żyje i tu się ciężko rapuje. No bo tak- amerykański rap jest najlepszy, wiele lepszy od naszego, ale im jest łatwiej. Jest to o wiele bardziej plastyczny język, już jeśli chodzi o samą dykcje np. oni nie mają problemu z dykcją, to jest problem składniowy. Jeśli jest np. dwóch raperów: jest Amerykanin rapujący po amerykańsku i Polak rapujący po polsku i ktoś powie, że są spoko, nie wie który jest lepszy- są równi. Polak jest lepszy, bo jemu jest trudniej to zrobić. A jeśli chodzi dla kogo to robimy: robimy to dla siebie. Fajnym przykładem jest to, że Projekt Nasłuch istnieje już ponad 3 lata, w obecnym składzie 2 lata. W obecnym składzie nagraliśmy jeden numer, a ogólnie Projekt Nasłuch zrobił 10 kawałków, z którego można było usłyszeć pewnie 6. Także to się jakoś nie napędzą niby, ludzie tego nie znają, ale my to robimy dla siebie i to jest to, co mnie się wydaje piękne, że nie robimy tego dla siebie w sensie, że każdy z nas robi to dla siebie, tylko ja np. robie to dla Maaka, Maciek dla mnie i dla Radka, Radek dla nas i się tak napędzamy wspólnie. Jeżeli ktoś słucha mojego numeru i mówi, że mu się nie podoba – no to ja wtedy mówię od razu: słuchaj ja tego numeru nie robiłem dla ciebie i jeżeli ci się nie podoba, to ja go nie zrobiłem dla ciebie. Jeżeli ty się jarasz tym, jeżeli to ci się podoba no to właśnie robiłem go z myślą o ludziach takich jak ty- to jest rap dla ciebie.
Czy jest ktoś- jakiś producent, wykonawca, który wywarł na Was bardzo duże wrażenie i tym samym wpłynął w jakiś sposób na to, co tworzycie ?
Orzeu:Od 2002 roku robiłem sobie tam swój taki pseudo, nazwijmy go „ulicznym rapem”, bo na ulicach się nie wychowywałem- wychowywałem się w domu heh. No i powiedzmy nastepuje rok 2002, czyli rok później, ale to jest powiedzmy takie przetarcie, gdzie spotykam kolege siedzącego obok, czyli Lukasza- spotykam na ławce. Lukasz jest wtedy wziętym nazwijmy to: raperem- szanowanym, poważanym w naszym mieście robił już powiedzmy z goła inne rzeczy niż ja. No i ja mu zajawkowo rapuje zwrotkę na ławce i wtedy ku mojemu zdziwieniu słyszę dużo uwag- nazwijmy to uwagami. Obelg nie było, bo się znaliśmy troszeczkę wcześniej, ale wtedy zaczyna się ten etap, w którym człowiek myśli: ty, to jednak nie jest tak jak myślałeś przez te wszystkie lata, jak mi mówili, jak cie klepali- to jednak klepali tylko dlatego, że można było klepnąć. I okazuje się, że trzeba troszeczkę inny tor wybrać No i właśnie myślę, że Lukasz jest takim producentem, raperem, który na pewno wpłynął jakoś na rozwój mojej… - nie nazwę tego karierą, bo to trochę śmieszne w Polsce- ale na pewno na rozwój mojej twórczości wpłynął bardzo mocno, bo oto 2 lata później w 2005 roku zakładamy skład Projekt Nasłuch, który dzisiaj będzie grał dla Was tutaj w Bydgoszczy.
RDI: Zajebisty koncert.
Orzeu: Najlepszy heh. Teraz będzie wiadomo jak z ulicznego rapu, do jakiego rapu można przejść.
RDI: B.B. King. Kto lub co najbardziej wpłynęło na twoją twórczość- no nie jest to raper. Jest to B.B. King - bluesowy największy, najlepszy muzyk na świecie. On muzycznie najbardziej na mnie wpłynął. Jeśli chodzi o rapera no to w momencie, kiedy powinienem i byłem najbardziej podatny na wpływy i inspiracje innych ludzi no to wtedy na pewno byli to polscy raperzy. To było dawno, tak jak zaczynałem, myślę, że rok 2001-2002- wtedy był przełom. Myślę, że był to Lona i Eldoka. No a teraz… tu siedzi najlepszy polski raper moim zdaniem (Joimson). To jest jeżeli nie jedyna- bo ostatnio tak myślę, że możliwe, że jedyna- a jeżeli nie jedyna to – Jimi nie tylko ze względu na swój wzrost jest największym potwierdzeniem tego, że jednak to co robie jest dobre. Jeżeli ja uważam, że on jest bardzo dobry i mówi mi, że jestem bardzo dobry to znaczy, że jestem bardzo dobry. A gdyby nie Radek, gdybym go nie spotkał wtedy na tej ławce to teraz, no co, nie ciachałbym na techniawce, ale podejrzewam, że siedziałbym w domu z akordeonem i grał sam dla siebie i miałbym łzy w oku i myślałbym o kobietach, a tak: jest nadal rap.
Jimson: U mnie to była ścieżka: zawsze znajdywać jakieś inspiracje- trzeba się czymś inspirować Już nie będę wchodził w jakąś inną muzykę, zostanę przy rapie- co mnie inspirowało po kolei. Na początku koledzy ze składu, jak zaczynałem- wiadomo. Jakiś czas potem usłyszałem w Szczecinie płytę Lony i oszalałem. Pomyślałem sobie pierwsza płyta Lony, koniec żartów, myślę: faktycznie on o tym nawinął, mówi takie rzeczy. Pamiętam wysłałem do niego maila- wstydzę się tego do dziś pomimo, że się znamy- mówię :Stary zabrałeś mi następna płytę, ja bym chciał nagrać coś takiego, ja to zrobię Trochę mi głupio było, bo szanuje go strasznie. Potem był Eldoka na pewno „ Światła Miasta”, Grammatik bardzo wpłynęło na mnie. Już mówię o takich polskich rzeczach, bo generalnie słuchałem zdecydowanie więcej amerykańskiego rapu. To byli raperzy: Evidence z DILATED PEOPLES), Talib Kweli, Mos Def - tak sobie przeskakiwałem. Producenci: Michał, z którym kiedyś robiłem, teraz Rudy. Staram się czerpać jeśli chodzi o inspiracje. Tak już zostałem przy rapie, bo na ogół jest więcej jednak zaczerpnieć z rapu. No i była to jakaś taka ścieżka i obawiałem się, że w pewnym momencie się ta ścieżka zakończy, że rap już dla mnie do słuchania się skończył- ale nie kończy się na szczęście Są ludzie, którzy robią muzykę, która się słabo sprzedaje, ale ja do niej dochodzę, znajduje ją, słucham i czerpie inspiracje.
Obecnie jest bardzo dużo zwolenników (zarówno słuchaczy jak i MC's) ma dissowanie. Tak naprawdę, jaka jest tego idea ? jest to forma ukazywania talentuż ? Czy np. można byłoby pominąa wszelkie kłótnie na scenie, zastepując je wyrobionym stylem i bardziej przemyślanymi tekstami ?
pOx: W Polsce dissy głównie opierają się na jechaniu po sobie, głównie takim osobistym, a nie na pokazaniu swojej wyższości technicznej, jakieś wiesz stylowej tylko na ciśnięciu się takim typowo osobistym.
Orzeu: Powiem tak. Po pierwsze w historii polskiego rapu, tak naprawdę nigdy nie było jeszcze prawdziwego beefu.
Jimson: Był : PIH vs Pe .
Orzeu: To jest inaczej. To tylko ich dwóch wie, że tak było naprawdę, bo jeden zaprzecza, drugi zaprzecza. Jeden mówi: że tak, drugi: że tak. Wiec tak naprawdę nigdy nie było czegoś takiego, żeby to było na takim podłożu.
Jimson: Ja bym chciał, żeby był taki beef w Polsce, żeby ktoś kogoś zastrzelił. To będzie taki prawdziwy beef , który będzie miał jakieś takie uliczne znaczenie, takie życiowe. Naprawdę, bo ja też brałem udział w beefie. Beefowałem się z kolesiem przez Internet, nigdy się nie widzieliśmy. No i to było takie wiesz mówienie: zostawia to, zostać przy umiejętnościach bez osobistych jakiś takich wycieczek no to nie było by gatki. Tak naprawdę miał tam szanse, bo mógłby mi pojechać, powrzucać to każdy może tak naprawdę Każdy może nagrać diss na kogoś.
Orzeu: Po pierwsze jest taka rzecz, że każdy raper, który powiedzmy wchodzi na jakiś poziom, którego jest świadom to przy okazji jest świadomy swojej własnej wartości- co jest logiczne i on będzie to prezentował zawsze. Nieważne czy to będzie w formie beefu, dissu czy tam czegokolwiek, czy to będzie forma zwykłego kawałka. Każdy ma swoje jakieś granice dobrego smaku, każdy ma swoje granice, które określają jego gust i w momencie, w którym coś nie pasuje, coś wyrywa się z tych granic, no to człowiek uwalnia te swoje emocje. I naprawdę , czy to jest siedząc tutaj na krzesłach, czy to siedząc na kanapie w domu przy fajce, czy cokolwiek- ja mogę mówić, ze coś mi nie pasuje totalnie, coś jest zjebane, coś jest hujowe . No i co to nazwiemy wszystko dissem ? To nie jest diss, no ale jednak jest to wyrażenie pewnych moich emocji, a diss jest tylko przelaniem czegoś takiego w kabinie na mikrofon i na ścieżke waw i wysłanie. W Polsce opiera się to na wysłaniu tego w Internet, gdzie oceni to grono ludzi bez oczu.
Czym jest dla Was w ogóle muzyka, rap ?
RDI: Uważam tak, że jeżeli ktoś robi muzykę to chce coś przekazać I nie można się zamykać do tego, że on chce przekazać swoje myśli, jakiś tam przekaz. On chce przekazać całego siebie. Miałem taki wers, wszyscy mówili, że piękny wers: „ zapisać serce d1wiekiem w nutach”. Myślę, że każda muzyka sprowadza się do tego, żeby pokazać swoje serce i przenieść je na dźwiek ,żeby nie pokazać tylko siebie - no wiadomo to jest tylko dźwiek, ale trzeba pokazać jak najwiecej tego serca i myślę, że rap wtedy daje najwiecej pola do manewru- bo tam jest ekspresja, tam są wszystkie chwyty dozwolone. Dla mnie rap jest tym właśnie, że jeżeli chcesz siebie przekazać, swoje serce, to tam masz największe pole manewru. Ja np. robie różną muzykę, bo i gramy jazz i gramy funk i gramy blues w różnych innych projektach i nigdzie nie jest tak fajnie jak w naszym Projekcie Nasłuch- rapowym projekcie, w którym jak chce coś przekazać to wiem, że jeżeli ktoś jest człowiekiem, dla którego to robie, z myślą o którym to robie, to on zrozumie o co mi chodziło, bo dobrze to przekazałem. Bo czasami, ktoś może chcieć coś przekazać, a efekt jest taki, że np. słuchacze w ogóle nie rozumieją, nie wiedzą o co mu chodziło.
Jimson: Tym bardziej zaskakujące, gdy myślisz, że robisz coś i nikt cie w ogóle nie zrozumie. Ja zawsze starałem się tak pisać muzykę, żeby pozbawiać słuchacza kompleksu. Ja też mam swoje kompleksy- każdy ma. I teraz są takie głębokie sprawy, naprawdę, o których nie zwykło się mówić w kawałkach, ale czasami sobie myślę, że jeżeli powiesz o tym, ktoś usłyszy, pomyśli sobie: kurcze mam ten sam problem- i to się właśnie sprowadza do tego. Jak ja zaczynałem słuchać rapu, słuchałem np. Eldoki i jakoś starałem się z nim utożsamiać to było tak: on był idolem. Był to jakiś wzór, którego może nie widziałem. Było to coś więcej, nawet starałem się czerpać ze słów, uczyłem się po porostu.
RDI: Jeżeli ktoś nie utożsamia się z muzyką, którą robi człowiek, którego właśnie słuchasz to tego nie można docenia. Jeżeli się utożsamiasz, że np. rozumiem to co chciał zrobić powiedzmy stylowo, rozumiem to co chciał powiedzieć To jest ważne, żeby utożsamiać się z artystą z pozycji słuchacza. Jeżeli ktoś nie utożsamia się jako słuchacz z artystą to nie potrafi w pełni docenia i wykorzystać tego co ten człowiek zrobił, a my doskonale wiemy, że to nie jest tak kolorowo jak się ludziom wydaje, że my sobie je1dzimy po Polsce na koncerty, sobie nagrywamy, jesteśmy pijani i tam się bawimy. To naprawdę momentami jest ciężka praca. Jeżeli są np. jakieś terminy do zapięcia, które naprawdę muszą być kurwa bez obsuwy zrealizowane. Np. chłopaki są w innej sytuacji, no bo ja też jestem producentem, staram się też robić mixy, mastering z różnym skutkiem, ale staram się to robić Najwięcej jest w tym momencie na mojej głowie i teraz oni napiszą tekst i jest w porządku. A ja też muszę napisać, nagrać, zrobić bit, zaaranżować go, zmiksować, zmasteringować, także momentami jest to ciężka praca. Ostatnio, ap ropoo współpracy z Tetrisem, ponieważ na jego najnowszej płycie, która wyjdzie wiosną,będęę producentem jednego z bitów z tej płyty no i tak po prostu zgrywając kozaka rzuciłem mu: słuchaj to ja zatydzieńn przyśle ci 10 bitów – no nie miałem żadnego.
Jimson : 8 zrobiłeś, ale folder nazwałeś”10” heh.
RDI: Tak, tak heh. Mówię: zrobię ci 10 bitów to sobie wybierzesz. No i tak robiłem 2 dni i 2 noce bez snu. Robiłem cały czas bity z klawiszowcem- totalna praca, rzemiosło. 2 dni i 2 noce totalne rzemiosło: praca, praca i to taka wycieczająca, bo była ł w nocy kolega, który mi pomagał wychodził do domu spaa, a to co on mi zgrał na klawiszu ja musiałem obrobia, pociąa, ułożya, zaaranżować, zmiksować, zmasterować. I kiedy kończyłem to robić to była 8 rano, on przychodził i graliśmy dalej. I w momencie, kiedy po 2 dniach i 2 nocach skonczyłem to robić, wsiadłem w pociąg do Szczecina- bo nie jestem rodowitym Szczecinianinem, mieszkam od niedawna. I musiałem wsiąść w pociąg i przyjechać jeszcze do Szczecina i jeszcze ogarnąć opcje typu: puścić to kolegom, wysłać to jemu, czekać na odpowied1, także nie jest kolorowo, że my się tutaj bawimy. Dla mnie rap to jest zabawa, ale momentami jest to naprawdę ciężka praca. Uwierzcie mi, miałem parę razy w swojej przygodzie z rapem momenty, że miałem zdarte gardło, no okej każdy, nawet kibic po meczu ma zdarte gardło, ale np. moment, w którym od samego nawijania bolą usta. Ja np. od 10 lat gram na trąbce w orkiestrze to wiem, kiedy bolą usta. Od samego nawijania, po prostu pękały mi usta, także to jednak jest strata heh.
Jimson: Mówiłem, że to jest ciężkie heh
Orzeu: Dla mnie rap przede wszystkim jest muzyką- od tego trzeba zacząć- i dla mnie nie ma czegoś takiego, ze jakby klasyfikować muzykę Jest rap, jest blues, coś tam – nieważne. Każdy człowiek indywidualnie do tego podchodzi, każdego co innego buja. Nie ważne jak to się nazywa – nie ma nazwy.
Jimson: Już dawno temu przed naszą erą ludzie zeszli z drzew i wystukiwać na palcach różne rzeczy.
Orzeu: Bili w kamienie i bili w kokos hehe . No i to ich bujało. W momencie, w którym głowa równomiernie z karkiem, kieruje się w stronę ziemi, odbija w stronę sufitu- wtedy zaczyna się muzyka i nie ma sensu jej nazywać, to jest muzyka. Dla jednego to jest rap, dla jednego jest to metal, dla jednego jest blues- nieważne to jest muzyka i dla mnie rap jest muzyką.
Skąd w ogóle pomysł na Projekt Nasłuch ? Co Was połączyło ?
RDI: Jak już Radek wspominał o ławeczce okej, dobra jest fajnie. Przyszedł raz przyniósł numer, mówię: no spoko ziom. Przyniósł drugi numer powiedziałem: no lepiej ziom, tu, tam, tam i tam tak inaczej. Przyniósł trzeci, powiedziałem: no dobry i się umówiliśmy na nagranie numeru. Jeden nie wyszedł, drugi nie wyszedł , za trzecim razem nagraliśmy numer w całości, od początku do końca „Bo kiedy nas trafia”- dzisiaj wykonamy go na koncercie. To był pierwszy numer, który powstał jako Projekt Nasłuch, od razu wszedł na płytę i jak nagraliśmy ten numer, usłyszałem go, miksowałem, zmasterowałem, zaaranżowałem. Usłyszałem numer i powiedziałem: Radek nie będziemy sobie nagrywać lu1nych numerów jak byliśmy dogadani, tylko ja się jaram, tworzymy projekt i będziemy sobie razem robić płytę No dobra. I pamiętam sytuacje: zszedłem na dół, ubrałem u Radka w domu sobie buty, kurteczkę, czapeczkę Radek schodził na dół i tak sobie myślałem: kurwa no to dobra będziemy sobie robić całą płytę jako skład, to trzeba wymyśleć , jakąś nazwę dla tego projektu. Radek zszedł na dół i powiedział tylko: ty ziomuś mam nazwę na projekt : Projekt Nasłuch. I tak zostało. Także od pierwszego numeru, który nagraliśmy razem- jesteśmy składem, który wykorzystał pierwszą jakąkolwiek rzuconą nazwę, która przetrwała do tej pory. I tak pierwsza jest 27 - Joseph Murfin tak mówił, ze pierwszy i 27 pomysł zawsze jest najlepszy. Także pierwszy numer, jaki nagraliśmy razem z Radkiem, był numerem, który chyba był jednym z najlepszych, jeżeli nie najlepszym numerem na płycie. Od tamtej pory pierwszy pomysł rzucony na nazwę projektu się utrwalił. Ostatni numer chyba jaki nagraliśmy razem to był z Jimsonem (gdzie Jimson był wtedy gościnne).
Jimson: Ja miałem taki moment dzieżki – w pewnym momencie. Z punktu widzenia czasu , myślę sobie, że nie powinienem się czuć tak, jak się czułem, no ale miałem taki ciężki moment i wtedy chłopaki mnie uratowali zaproszeniem na kawałek. Zaprosili mnie na kawałek, podesłali mi go. Usłyszałem ten numer i uniosło mnie, sprawiło, że przestałem myśleć o tym, co mnie tak naprawdę bolało. Nie myślałem wtedy o składzie, bo to nie moja decyzja była, po prostu strasznie mi się to spodobało- emocje, szczególnie bit Łukasza To było wyzwolenie, wybawienie dla mnie w tym momencie, że mogłem napisać zwrotkę , nagrać ten numer i że go słuchałem. Jak go zawsze słuchałem, zapominałem o wszystkim co był dla mnie wtedy problemem i bardzo mi to pomogło.
Jest takie w Polsce magiczne słowo wśród raperów : legalna płyta. Jak Wy się na to zapatrujecie ?
RDI: No jak najbardziej heh.
Jimson: Każda płyta, którą teraz sam zrobisz i uda ci się ogarnąć dystrybucje . Sam zrobisz płytę- można nawet z Unii przecież ściągnąć środki na to, żeby zrobić płytę .
pOx: I tak jest taka sytuacja, że nawet jeżeli jest to legalny raper to hajs zarabia na koncertach.
RDI: To chodzi bardziej o prestiż .
Jimson: Mi już nie chodzi o to. To już nie jest różnica.
pOx: Nadruk na CD i okładka, plus pudełko, plus opakowanie to jest 5zł.
RDI: Plus VAT heh. Plus dystrybutor, plus promocja, plus teledysk- nie jest łatwo.
Jimson: Tak naprawdę, przecież zarabiają na rapie w tej chwili w Polsce pieniądze Ci, którzy robią rap, wydają od dawna. Debiutanci nie zarabiają.
RDI: Jest sens: zarabia się tylko na koncertach i chodzi o ten prestiż: jeżeli wydałeś na legalu, jeżeli człowiek może wejść do Empiku, zobaczyć twój plakat i kupią płytę z półki- wtedy wiesz, że za koncert możesz krzyknąć więcej Tylko o to chodzi, że jeśli wydałeś legalnie, twoje klipy śmigają na VIVIe w RMF’ie.
Jimson: Ja tak mówię, a jak zrobimy płytę Projektu Nasłuchu, to chciałbym ,żeby to było legalne, bo nagrywamy już kurcze tyle czasu i np. ja myślę, że będzie to bez problemu legal.
Czy nie uważacie, że w undergroundzie jest więcej kapel dobrych niż na legalnej scenie ?
RDI: Zdecydowanie, ponieważ tu chodzi o słowo, które w Polsce, chyba na szczęście już jest tak mniej 1le odbierane: komercja. Przecież 5 lat temu była to najgorsza obelga. Jeżeli był diss to wystarczyło powiedzieć tylko : jesteś komercyjny- i zjadałeś wszystkich. Teraz już na szczęście to odchodzi , bo komercjalny – commercial – reklama. Chodzi o to, że w Polsce ludzie, którzy wydają na legalu, wiedzą co mają zrobić, żeby się sprzedać I to nie chodzi o to, że oni robią z siebie prostytutki muzyczne
Jimson: 90% polskich artystów hip hopowych odcina kupony od swojej sławy od dobrych płyt, które nagrali kiedyś. Teraz nie nagrywają takich rzeczy dobrych jak wtedy. Naprawdę i to było dobre, bo to były ich pierwsze rzeczy, które chcieli wyrazić Teraz się skończyli, nie mają już o czym mówić Nie ma możliwości, żeby ktoś nagrał 10 płyt rapowych i każda będzie dobra, bo skończą mu się tematy- no chyba, że mówimy o muzyce zabawowej. Po prostu oni się już skończyli, odcinają kupony. Mogli by się postarać- są 10 % polskich artystów hip hopowych, polskich tworzy coś nowego. Mówię o legalnych artystach.
RDI: Chodzi o to, że ludzie którzy wydają legalnie, to są ludzie, którzy zadebiutowali jeszcze w latach 90- lecą na fejmie,, lecą powiedzmy na jakiejś rutynie. I oni tą rutynę mają na tyle wyczutą, że wiedza ile dać siebie: ani mniej- bo powiedzą, że gówno, ani więcej – bo tego nikt nie zrozumie. Nie wybiegają przed szereg. Oni wiedzą jaką pozycje obrać i wtedy jest okej. I teraz w momencie- tutaj czuje się osobą kompetentną do wypowiedzenia tego zdania, że: jeżeli dasz całego siebie, polecisz na maksa, pokażesz naprawdę co potrafisz- w Polsce mało kto to zrozumie.
Jimson: Ilu fanów płyty „ Nastukafszy” Warszawski Deszcz- słucha teraz nagran Tedego ? Ci którzy nie słuchali rapu, gdy było „ Nastukafszy” . No może nie wszyscy, przepraszam, może ktoś go lubi.
RDI: Jeśli chodzi o mnie to robie teraz bity, puszczam to Jimowi, Jim pokiwa głową, powie, że spoko. Ale na płytę swoją, która nie dawno wyszła- ludzie mocno chwalą- wziął bit, który ja zrobiłem 5 lat temu. I to o to chodzi- 5 lat temu. Chodzi o pewien poziom, że teraz – moim zdaniem- wykraczam ponad poziom, który prezentowałem 5 lat temu i to się jeszcze nikomu nie podoba.
Jimson: Tetris wziął heh
RDI: Teris wziął- ale tam się postarałem. A np. taki Jimson- jeden z najlepszych raperów w Polsce, bierze sobie na swoją świeższą płytę bit, który zrobiłem 5 kurwa 5 lat temu. I on bierze ten bit i on jest zajebisty, ludzie mówią, że jest spoko. Mam nadzieje, że za 5 lat powiedzą, że to co wczoraj zrobiłem jest spoko.
Co moglibyście powiedzieć młodym ludziom, którzy chcieliby kiedyś chwycić za majki i pokazać swoje umiejętności. Jakie wskazówki, rady ?
Jimson: Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, to nie rapuj -po pierwsze. Rozumiem, ze można się rozgrzewać, bo ja też jak miałem 18 lat to nie wiele miałem do powiedzenia. Potem jak troszeczkę dojrzałem do tego, miałem jakieś swoje drogi, które chciałem wyrazić Coś co mi się wydarzyło, coś co przeżyłem i chciałem o tym mówić Wiec myślę, że ci ludzie, którzy teraz zaczynają rapować niech się skupią może na samej formie, flow. Potem dojrzeją, przeżyją trochę , będą mieli po 20 parę lat. O teksty trzeba dbać , a nie o dupie Marynie rapować od razu.
RDI: Ja powiem krótko. Maciek taką mocno, strasznie prostą, ale mocno górnolotną sentencje rzekł: że jak nie masz nic do powiedzenia, to nie mów. To ja krótko ap ropo tego: mówić należy tylko wtedy, kiedy milczeć się nie powinno.
Orzeu: Ja jeżeli mam coś radzić młodym raperom to powiem tak o: jeżeli nie masz flow… to nie martw się – w Polsce nikt nie ma flow.
Jimson jest uważany za jednego z najlepszych undergroundowych raperów w Polsce. A oprócz Jimsona, kogo jeszcze byście wymienili ?
RDI: Orzeu, Tetris, Wankej – przepraszam wszystkich tych, których nie wymieniłem – przebije piątkę.
Orzeu: Jimson i RDi
Jimson: RDi, Tetris, Esdwa, Orzeu
A z Bydgoszczy kogoś znacie ?
Orzeu: Mełcin jak najbardziej- reprezentant polskiego Freestyle. Pokazał się strasznie u nas w Szczecinie, pó1niej miałem przyjemność uczestniczenia w bitwie w Bydgoszczy- tylko uczestniczenia, bo nic mi się nie udało wywalczyć, ale nie będę się tłumaczył. Ale Mełcin, a oprócz tego Makadi- świetny raper. Słyszałem co prawda jeden numer, ale wtedy pokazał mi, że wie co to znaczy flow.
Jimson: Biszu, Kosa
Orzeu: Kosa nie mogę go zaliczyć w tej chwili do powiedzmy czołówki polskich producentów, ale jest to jeden z niewielu ludzi, który wie co robi. Naprawdę on czuje to - jest to efekt kilku rozmów z nim i przesłuchania kilku bitów. I ja wiem, że ten człowiek w końcu naprawdę, będzie świetnym producentem, bo wie co robi i wytrwale dąży do tego, żeby robić to co wie.
No i na koniec parę słów od organizatora imprezy - Mełcina
Czy było trudno zrobić coś takiego- koncert Projekt Nasłuch w Bydgoszczy ?
Mełcin: Radek jest bardzo komunikatywny załatwił chłopaków. Supporty załatwiliśmy bez lipy – bo to nasi znajomi. Myślę, że jak będą takie opcje dalej, ze to się nam zwróci to to będziemy dalej krecia takie undergroundowe, trueschool’owe koncerty.